Można przyzwyczaić się do długodystansowego bólu; smutek można ujarzmić, żyć i funkcjonować z nim.
Nie da się natomiast okiełznać permanetnego stresu i poczucia zagrożenia. Chciałabym się czasem bezboleśnie rozpłynąć w pył przydrożny, tak najlepiej podczas spaceru. Sen nie pomaga; rozwiązywanie problemów nie pomaga. To jak domek z kart-ruszysz jeden kłopot, na głowe spierdolą się inne.I tak bez końca. Bez końca.
Najtwardszy zawodnik odpada z gry.
Jutro mam urodziny.
Nic mówić się już nie chce, nie chce mówić się już nic. Czasem.
Czasem, czasem.
Bywa sporo do dodania, wyjaśnienia,
dopowiedzenia,
do powiedzenia,
do-po-wie-dze-nia.
Układ sylab bywa nie bez znaczenia.
Ze wszech stron dialogi o niczym, społeczna komunikacja
co slowo spacja, braku sensu akceptacja
bezmózgów nacja, moja negacja.
Tak można bez końca, racja.
Znów koło się zamyka, niknę w ciszy. Bo czasem.... czasem lepiej już was nie słuchać.
ps. statystycznie rzecz umując, statystyki stat4u mówią, ze sporo z Was tutaj wróciło. Ja też wróciłam, to może....gramy w zielone?
Nic mówić się już nie chce, nie chce mówić się już nic. Czasem.
Czasem, czasem.
Bywa sporo do dodania, wyjaśnienia,
dopowiedzenia,
do powiedzenia,
do-po-wie-dze-nia.
Układ sylab bywa nie bez znaczenia.
Ze wszech stron dialogi o niczym, społeczna komunikacja
co slowo spacja, braku sensu akceptacja
bezmózgów nacja, moja negacja.
Tak można bez końca, racja.
Znów koło się zamyka, niknę w ciszy. Bo czasem.... czasem lepiej już was nie słuchać.
ps. statystycznie rzecz umując, statystyki stat4u mówią, ze sporo z Was tutaj wróciło. Gramy w zielone?